Usiadłam na łóżku. Było nawet całkiem wygodne. Nie miałam pojęcia, skąd ta gorączka, jeśli nie... No tak! Ten wąż...
(...)
Godzinę temu ten chłopak poszedł, i jeszcze nie wrócił. Ja zaś ledwo trzymałam się w pozycji siedzącej. Nagle wbiegł cały zdyszany do sypialni.
Boris?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz